Story of my life

Rohan Reddy
4215, 50cm
Urodzony 27.03.2015 o 00:18

Mały jest taki punktualny, że przyszedł na świat dokładnie w terminie, zaraz po północy. Niestety nie wziął pod uwagę faktu, że mama musi dojechać do szpitala, więc przyszło nam  przywitać go w naszym domu. Oczywiście byliśmy na to kompletnie nie przygotowani, nikt nie spodziewał się tak szybkiego porodu. Srikanth dostawał instrukcje on pani z centrali do czasu aż przyjechały karetki. Nie było żadnych drastycznych, czy dech zapierających historii, zdążył jedynie…przygotować ręczniki 😉 Pomoc przyjechała szybko, ale i tak już na ostatnią chwilę. Jak już wszystko się uspokoiło zabrali nas do szpitala i po odpoczynku i wszystkich badaniach wypuścili nas do domu. Tak, tego samego dnia.
Jestem chyba ostatnią osobą, która miała by w planach poród domowy. Przez cały ten czas jedno trzymało mnie na duchu- niedługo pojadę do szpitala i dostanę epidural. W jakim ja byłam błędzie.

Ps. Jeśli planujecie poród w domu to nie mam żadnych mądrych rad. Wiem tylko,że trzeba się zaopatrzyć w dużo jednorazowych podkladów na łóżko.

image

image
image
image

image

image

image

image

image

image

image

Moja torba szpitalna

Mamy dopiero połowę 34 tygodnia, a ja już się zaczynam denerwować, że moja torba jeszcze nie spakowana. Nie pamiętam jak to było w pierwszej ciąży, pewnie zostawiłam to na ostatnie 2 tygodnie, jednak tym razem mam dziwne przeczucie, że mały pojawi się przed czasem. I co by to było jakby mąż miał mnie pakować na ostatnią chwilę? Wolę nawet nie myśleć 😉

Dlatego postanowiłam dzisiaj to nadrobić. Tym razem zabiorę 2 torby, jedną dla mnie, a drugą mniejszą na rzeczy małego. W ten sposób będę lepiej wiedziała gdzie co jest i nie będzie tam bałaganu po pierwszej próbie odnalezienia skarpetek.

Do szpitala mamy blisko, więc w razie potrzeby zawsze mogę poprosić kogoś o dowiezienie rzeczy, gdyby pobyt się przedłużył.

Dla mamy:

1.Dokumenty– nie wiem czego wymagają w Polsce, ale w Anglii wystarczą tzw. Maternity notes.

2.Kosmetyki itp.
*Szampon, odżywka, żel pod prysznic- ja kupiłam małe pojemniki żeby przelać sobie swoje ulubione. W ten sposób nie będę musiała zabierać dużych opakowań i zaoszczędzę miejsce;
* Pasta i szczoteczka;
* Szczotka do włosów, gumki i spinki;
* Balsam do ust lub wazelina;
* Krem do twarzy;
* Małe lusterko;
* Żel antybakteryjny do rąk;
* Make up żeby wyglądać jak człowiek jak goście z wizytą przyjdą;
* Krem do piersi;
* Specjalne jednorazowe majtki które zrobione są z siateczki i są bardzo wygodne;
* Duże podpaski;
* Wkładki do stanika, które uchronią nas przed przeciekaniem 😉
*Ręcznik;
image

image

3. Ubrania:
* Piżama- ja biorę jedną długą koszule nocną rozpinaną z przodu oraz zestaw: spodnie, koszulka (także rozpinana) i top z długim rękawem (nie jest zapinany i zrobiony z tego samego materiału co spodnie);
* Kapcie- nie cierpię kapci, dlatego zastanawiam się czy nie wziąć moich mega wygodnych ala Birkenstock’ów;
* Skarpetki;
* Szlafrok;
* Staniki do karmienia- o tym zapomniałam!

image

4.Dodatkowo:
* Książka;
* Tablet;
* Ładowarka;
* Lampka na klips do książki żeby nie przeszkadzać innym (o ile będę miała czas na czytanie);
*Odciągacz do mleka i butelka- z Aryanem nie udało mi się karmić piersią (nie, nie czuję sie jak wyrodna matka), dlatego w razie kłopotów odciągacz będę miała już przy sobie. Elektryczny bo manualny jak dla mnie kiszka.
* Picie i przekąski na początek, bo potem mąż będzie robił rundki do sklepiku 😉

Dla dziecka

*3 komplety śpioszków z długim rękawem;
*2 komplety śpioszków z krótkim rękawem;
* Czapeczka;
* Skarpetki;
* Zapinany kocyk do spania- mam nadzieję, że sie sprawdzi, bo wcześniej nie używałam takiego;
* Owijacz + instrukcja 😉
* 4 tetrowe pieluszki;
* Pampersy- jedno opakowanie;
* Krem przeciw odparzeniom;
*Płyn do kąpieli dla niemowląt jeśli byśmy musieli zostać dłużej;
* Waciki do mycia;
* Ręcznik!
* Kombinezon miś na wyjście ze szpitala, który kupiłam dla Aryana, a okazało się, że w kwietniu 2011 mieliśmy już lato 😉
image
image

Z wizytą u Harrego Pottera

Nieważne czy jedziecie do Londynu po raz pierwszy, czy jest to kolejna wizyta i zastanawiacie się co jeszcze zobaczyć. Harry Potter Studio Tour to niesamowite miejsce nie tylko dla super fanów Harrego. Ilość i dbałość o detale na każdym etapie realizacji filmów o czarodziejach jest porażająca. Od kostiumów, poprzez rekwizyty, efekty specjalne, projekty i makiety… trudno nawet wszystko wymienić. I jeśli myślisz, że nic już nie jest w stanie cię zaskoczyć, to wchodząc do następnego pomieszczenia zdajesz sobie sprawę jak bardzo się myliłeś 🙂 Niżej znajdziecie kilka zdjęć z wizyty. Starałam się ograniczyć ich ilość żeby nie psuć niespodzianki tym, którzy mają ochotę się tam wybrać.

Baaardzo polecam!

Warner Bros. Studio Tour London
Studio Tour Drive
Leavesden
WD25 7LR

DSC_0009

DSC_0028

DSC_0045

DSC_0050

DSC_0054

DSC_0067

DSC_0069

DSC_0083

DSC_0086

DSC_0107

DSC_0113

DSC_0133

DSC_0145

DSC_0157

DSC_0163

DSC_0170

DSC_0179

DSC_0180

Fasolki…hmm przekonałam się, że smakują w większości jak w opisie…niestety. Smaków jest więcej niż na zdjęciu , a zabawa doprowadza do łez 😉 Szukajcie ich w sklepiku!

Ps. Moja siostra nie miała pojęcia gdzie jedziemy. Niezła intuicja co? Wygląda jak uczennica Hogwartu!

Space Center Houston

image

image

image

image

image

image

image

image

image

image

image

image

image

Podczas planowania naszego pobytu w Houston nie wiedzieliśmy ile czasu będziemy mieli na zwiedzanie. Było tyle uroczystości do obskoczenia, że trudno było zrobić jakiś realny plan. Jedno było pewne- nie odpuścimy sobie Centrum Kosmicznego!
Niestety nie udało nam się zobaczyć wszystkiego, bo dojechaliśmy tam z małym opóźnieniem. Do niektórych atrakcji zabierał ludzi tramwaj (trochę taki oszukany;-) ) i trzeba było wybrać sobie jedną z trzech tras wycieczkowych. Niestety miało to wpływ na długość oczekiwania w kolejce. Wybraliśmy oczywiście najkrótszą, bo nikomu nie chciało się czekać 90min (!?). Dla dzieciaków i tak największą frajdą był park pojazdów kosmicznych oraz strefa dziecięca (tutaj akurat rodzice też mieli super zabawę).

Ciężarna i transport publiczny zimą

Ostatnio do pracy jeżdżę autobusem. Nie przez baby brain, samochód padł i ciągle jest w naprawie. To nawet się dobrze składa bo trochę ruchu nie zaszkodzi, chociaż jak muszę w pośpiechu przejść dłuższy dystans to pojawia się zadyszka 😉 Wtedy modlę się żeby było wolne miejsce w autobusie, bo nie dam rady jeszcze stać całą drogę. O ile latem mój stan byłby oczywisty dla każdego, to zimą już można mieć wątpliwości. Ile to razy sama się zastanawiałam czy ta dziewczyna/kobieta napewno jest w ciąży? Może to ta kurtka, albo trochę więcej ciała?
Sama raczej bym nie poprosiła o ustąpienie miejsca (no chyba, że naprawdę bym się źle czuła), nie robię też oczu jak kot ze Shreka, żeby ktoś się zlitował, ani nie rozglądam się co kilka sekund próbując zabić innych pasażerów wzrokiem. Szturchanie łokciem czy popychanie torebką też odpada (taki sposób na babcię). Mogłabym jeszcze się rozpiąć i wypiąć myśląc sobie “patrzcie to jadę ja i mój brzuch, miejsce proszę” 😉 A tak na serio to chyba pozostaje mi tylko nadzieja, że może na następnym przystanku ktoś wysiądzie, albo znajdzie sie dobra dusza, która ustąpi miejsca mimo wątpliwości.
Ostatnio jechałam z koleżanką i ona poprosiła młodą dziewczynę żeby mi ustąpiła miejsce… Oczywiście było to bardzo miłe z jej strony, jednak czułam, że zaraz zapadnę się pod ziemię ze wstydu. Akurat wtedy spokojnie mogłam sobie stać.
Tak wiem ciężarnej nie dogodzisz;-) .

Z pomocą wychodzi do nas Transport for London. Rozdają oni kobietom przypinki z napisem “baby on board”. Myślę, że to bardzo dobry pomysł, który ułatwi życie przyszłym mamom i innym pasażerom. Jeśli naprawdę potrzebuję usiąść to sobie ją przypnę, a jeśli czuję się na siłach żeby postać te kilka przystanków to chowam do torby.
Inna sprawa, że dla niektórych taka przypinka i tak będzie niewidzialna…;-)

Jakie przesłanie ma mieć ten post? Nie wiem, może żebyśmy byli bardziej pomocni dla siebie. Bo każdy z nas czasem ma ten gorszy dzień i z chęcią by skorzystał z wolnego miejsca w pociągu/autobusie/tramwaju. W końcu nie każdy facet który wygląda na chorego to pijak, nie każda babcia potrzebuje osobnego miejsca dla siebie i swojej torby i nie zawsze młody to może sobie stać itd.

image

A wy prosicie o ustąpienie miejsca czy macie może jakieś inne sposoby? Sami zwalniacie miejsce innym?

Fun in the sun

Za nami bardzo udany weekend.
Wczoraj byliśmy w kinie na misiu Paddingtonie i naprawdę polecamy! Zakwalifikowali go jako PG (Parental Guidance), ale serio nie wiem o co się czepiają, bo jak dla mnie Listonosz Pat był straszniejszy, a jemu dali U (Universal). Młodsze dzieci raczej nie będą wiedziały co Nicole ma na mysli mówiąc, że chce wypchać Paddingtona. Jedyne co może przestraszyć to strzelanie strzałkami usypiajacymi, na szczęście wyraźnie widać i słychać, że miś tylko zasypia. Oczywiście wszystko zależy od wrażliwości dziecka, ja wiedziałam, że Aryan raczej nie powinien się bać.
image

Dzisiaj mieliśmy znowu piękną pogodę dlatego wybraliśmy się do parku. Niektórzy chyba pomylili pory roku, bo widziałam dzieci w krótkich rękawach, boso w piaskownicy i nawet jednego twardziela całego na krótko 😉 Mówię tylko o dzieciach, bo do takich widoków u dorosłych już się przyzwyczaiłam. Tylko ja jestem ciepłolubna, więc może się nie znam hehe

Od jutra grudzień i pewnie zaczniemy przygotowania świąteczne na całego. To pierwsze święta kiedy Aryan już wszystko rozumie, więc niech się nacieszy!

image

image

image

image

image

image

image

image

image

image