Friends

Mój syn ma pierwszego przyjaciela! Takiego z prawdziwego zdarzenia.  Poznali się w przedszkolu i właściwie nie wiem czy tam się razem bawili, jednak  zostali zeswatani przez mamy. Aryan i Aarav – raz się kochają, potem kłócą i sobie dokuczają. Chodzą razem do parku, zapraszają się do domu (często kończy się na płaczu kiedy jedna z nas uświadamia im, że nie dzisiaj),  łobuzują i doprowadzają nas do szaleństwa (i mają przy tym niezły ubaw). Ostatnio w sklepie Aryan kupował cukierki na sztuki i sam stwierdził, że drugi jest dla Aarav’a. Taka urocza przyjaźń trzylatków 🙂

DSC_0310

DSC_0408

DSC_0432

DSC_0580

DSC_0597

DSC_0470

DSC_0501

wpid-img-20140706-wa0007.jpg

wpid-img-20140712-wa0010.jpg

DSC_0506

Fire Station

Ok, powiem tak-Disneyland może sie schować! Remiza strażacka to dopiero jest centrum rozrywek dla chłopców i dziewczyn (dobra, dla rodziców też). Dzisiaj był dzień otwarty w pobliskiej remizie więc nawet przez chwilę się nie zastanawialiśmy, bo wiadomo było, że idziemy. Aryan z kolegą mieli świetną zabawę. Zwiedzili wnętrze karetki, kierowali wozem strażackim (udało się bez kłótni), mogli zobaczyć jak strażacy odcinają dach samochodu oraz jak na prawdziwych twardzieli przystało poszli na malowanie twarzy (z brokatem). Aryan poszedł też rzucać woreczkiem w tarczę i dzięki drobnej pomocy, Pan Strażak przekonał się, że ten się śmieje…

DSC_0001

DSC_0005

DSC_0015

DSC_0022

 

DSC_0031

DSC_0035

DSC_0007

DSC_0012

DSC_0038

DSC_0121

DSC_0033

DSC_0061

DSC_0055

DSC_0069

DSC_0071

DSC_0082

DSC_0088

DSC_0089

DSC_0090

DSC_0123

 

Center Parcs- Sherwood Park

Miniony weekend spędziliśmy dość aktywnie co zakończyło się siniakami na rękach. Ale zacznijmy od początku. Około tygodnia wcześniej mój mąż wpadł on na pomysł, że musimy koniecznie gdzieś jechać, bo on ostatnio dużo wyjeżdżał i chce spędzić z nami miło czas. Słodko co? Tylko ja znam swojego męża i wiem, że takie plany mogą się bardzo szybko zmienić kiedy ma sie swój biznes. Dlatego nawet nie przeglądałam niczego w internecie dopóki nie usłyszałam “na 100% jutro jedziemy”. Jestem chyba już mistrzem w wyszukiwaniu noclegu na ostatnią chwilę, także nie było problemu. Najpierw pomyślałam, że może Alton Towers, bo tam mają CBeebies Land i małemu napewno się spodoba, a ja nie będę musiała się głowić czym go zająć. Nie było już miejsc w hotelu. Potem przypomniałam sobie, że kiedyś trafiłam w internecie na jakieś domki w lesie. Tak! Znalazłam i okazało się, że jest ostatni wolny domek w parku najbliżej Londynu. Szybki telefon do męża żeby zapytać czy ok, powrót do rezerwacji…….wykupiony. Jednak się nie poddaję, bo tam jest chyba 5 parków. Okazało się, że na szczęście były jeszcze domki 2,5 godziny jazdy od nas. Wyjechaliśmy w piątek późnym wieczorem, bo wcześniej miałam już coś zaplanowane na ten dzień. Dojechalismy chyba ok 1.00, do wyrka, a następnego dnia gotowi na aktywny wypoczynek. Park/las jest typowo przygotowany pod turystów. Coś jak Skorzęcin, tylko nastawione bardziej na sport niż nocne imprezy. Jest tam wszystko co tylko sobie wymyślicie. Wypożyczalnia rowerów (z siedzonkiem dla dziecka, z przyczepką dla dzieci, dla niepełnosprawnych, samochodziki zamiast wózków dla trochę starszych dzieci), kilka punktów gdzie znajduje się restauracja, bowling i miejsce na zabawę dla dzieci. Town square gdzie są restauracje, kawiarnia starbucks, mały supermarket, sklep z pamiątkami. Kryty i otwarty basen na który nie poszliśmy ponieważ przebywało tam chyba pół ośrodka. Jezioro z wypożyczalnią sprzętu i dość małą plażą, co mnie zdziwiło, bo wyobrażam sobie, że w sezonie letnim jest tam naprawdę dużo turystów. Są pięknie zrobione place zabaw dla dzieci. Mini golf, paintball, laser coś tam (chyba dla tych co boją sie iść na paintball), quady dla dzieci i dorosłych, strzelanie z łuku (u nas skończyło się siniakami), segway (czy to ma polską nazwę?), wspinaczka na ściance, tenis, tenis stołowy, badmington, piłka nożna dla dzieci, spa. Matulu, czego tam nie było…ozdabianie ciastek, malowanie obrazów, tańce…. A o reszcie nie mam nawet pewnie pojęcia. W każdym razie coś dla każdego 😉 Myślę, że nam się akurat udało trafić na taki okres przedwakacyjny (tutaj wakacje dopiero od 19lipca) i dlatego bylo miło i sympatycznie. Jednak coś mi się wydaje, że w sezonie ledwo można się tam ruszyć. Muszę się jeszcze do czegoś przyczepić. Po co komu betonowe drogi w lesie?

DSC_0064

DSC_0070

DSC_0073

DSC_0077

DSC_0088

DSC_0092

DSC_0099

DSC_0100

DSC_0107

DSC_0103

DSC_0112

DSC_0113

DSC_0131

DSC_0133

DSC_0136

DSC_0137

DSC_0156

DSC_0162

DSC_0188

DSC_0191

DSC_0205

DSC_0218

DSC_0244

DSC_0260

DSC_0243

DSC_0263

DSC_0277

DSC_00888

DSC_0287

DSC_0294

 

Lato w mieście

Razem z Aryanem z utęsknieniem wyczekujemy wakacji w Polsce.  Zostało nam już kilka tygodni, ale właśnie ta ostatnia prosta jest najgorsza. Nie chce mi sie już kompletnie chodzić do pracy, a jak widzę kolejne zdjęcia znajomych na plaży to czuję, że zaraz popadnę w depresję. Pocieszeniem jest jednak pogoda w Londynie. Nie pada, nie ma mgły (wcale jej u nas tak dużo nie ma!), za to mamy prawdziwe lato! Umówmy się, nie są to temperatury sięgające 30 stopni, ale 20+ jest idealne na lato w mieście. Nasze wolne dni przeważnie wygladają tak : śniadanie- park- obiad- park do wieczora- kolacja- mycie- spanie. Chyba, że moje dziecko miało niezły ubaw w piachu to zmienia się ostatnia wersja na: mycie- kolacja-spanie. Dzisiaj w drodze powrotnej już prawie zasypiał na hulajnodze (serio! bo ja go ciągnęłam) także u nas dzisiaj totalny dzień dziecka… i mamy 😉

DSC_0993

DSC_1000

DSC_1003

DSC_1004

DSC_1005

DSC_0999

DSC_1020

DSC_1025

DSC_0005-001

DSC_0012-001

DSC_0021-001

DSC_0030-001

DSC_0038-001

DSC_0041-001