Fun time

DSC_0825

DSC_0836

DSC_0839

DSC_0840

DSC_0847

DSC_0855

DSC_0869

 

Advertisements

Bunny Park

Dzisiaj z Aryanem dzień spędziliśmy w jednym z naszych ulubionych parków. Niestety jest on od nas kawałek, a w samym parku też jest gdzie chodzić, dlatego pojechaliśmy samochodem. Znajduje się on w dzielnicy Hanwell i wszyscy nazywają go Bunny Park chociaż jego prawidłowa nazwa to Brent Lodge Park. Jest to idealne miejsce dla rodzin z dziećmi. Podzielony jest on na dwie części. W pierwszej jest ogromna przestrzeń trawiasta (Hehe nie wiem jak to opisać) oraz maly plac zabaw i korty tenisowe. W dalszej części znajduje się mini zoo- gęsi, jeżozwierz, świnki, pawie, króliki, kury i inne zwierzęta, których nazw nie pamiętam. Jest tam tez duży plac zabaw, labirynt oraz kawiarnia. W kawiarni niestety można płacić tylko gotówką. Oczywiście mama nie wpadła na pomysł żeby zabrać drobniaki. Na szczęście jakimś cudem udało mi sie wyczarować funta. Dziecko było zadowolone….do czasu, potem lód  wylądował na trawie. Czary mary nie pomogły.

DSC_0723

DSC_0731

 

DSC_0805

DSC_0741

DSC_0747

 

DSC_0757

DSC_0760

DSC_0764

DSC_0778

DSC_0781

DSC_0788

DSC_0794

DSC_0810

DSC_0820

Seaside, Littlehampton,UK

Niedzielę spędziliśmy nad morzem ze znajomymi. Nie przepadamy za miejscami gdzie oprócz nas odpoczywa jeszcze jakieś pół miliona ludzi, dlatego jak zwykle pojechaliśmy do Littlehampton. Jest to mała, spokojna miejscowość z (niestety) kamienistą plażą, ok 2 godzin na południe od Londynu. Idealne miejsce na odpoczynek z rodziną. Przy plaży znajduje się plac zabaw, mini golf, wesołe miasteczko. Aryan oczywiście pierwsze kroki skierował do ciuchci 🙂 Na głodnych czekają knajpki z fish&chips (nie tak dobre jak w PL), pączkami, lodami. My jednak zawsze idziemy do Harvester gdzie dają grillowane dania i darmowe surówki.


DSC_0317

DSC_0326

DSC_0351

DSC_0374

DSC_0373

DSC_0385

DSC_0413

DSC_0429

DSC_0448

DSC_0458

Friends

Mój syn ma pierwszego przyjaciela! Takiego z prawdziwego zdarzenia.  Poznali się w przedszkolu i właściwie nie wiem czy tam się razem bawili, jednak  zostali zeswatani przez mamy. Aryan i Aarav – raz się kochają, potem kłócą i sobie dokuczają. Chodzą razem do parku, zapraszają się do domu (często kończy się na płaczu kiedy jedna z nas uświadamia im, że nie dzisiaj),  łobuzują i doprowadzają nas do szaleństwa (i mają przy tym niezły ubaw). Ostatnio w sklepie Aryan kupował cukierki na sztuki i sam stwierdził, że drugi jest dla Aarav’a. Taka urocza przyjaźń trzylatków 🙂

DSC_0310

DSC_0408

DSC_0432

DSC_0580

DSC_0597

DSC_0470

DSC_0501

wpid-img-20140706-wa0007.jpg

wpid-img-20140712-wa0010.jpg

DSC_0506

Center Parcs- Sherwood Park

Miniony weekend spędziliśmy dość aktywnie co zakończyło się siniakami na rękach. Ale zacznijmy od początku. Około tygodnia wcześniej mój mąż wpadł on na pomysł, że musimy koniecznie gdzieś jechać, bo on ostatnio dużo wyjeżdżał i chce spędzić z nami miło czas. Słodko co? Tylko ja znam swojego męża i wiem, że takie plany mogą się bardzo szybko zmienić kiedy ma sie swój biznes. Dlatego nawet nie przeglądałam niczego w internecie dopóki nie usłyszałam “na 100% jutro jedziemy”. Jestem chyba już mistrzem w wyszukiwaniu noclegu na ostatnią chwilę, także nie było problemu. Najpierw pomyślałam, że może Alton Towers, bo tam mają CBeebies Land i małemu napewno się spodoba, a ja nie będę musiała się głowić czym go zająć. Nie było już miejsc w hotelu. Potem przypomniałam sobie, że kiedyś trafiłam w internecie na jakieś domki w lesie. Tak! Znalazłam i okazało się, że jest ostatni wolny domek w parku najbliżej Londynu. Szybki telefon do męża żeby zapytać czy ok, powrót do rezerwacji…….wykupiony. Jednak się nie poddaję, bo tam jest chyba 5 parków. Okazało się, że na szczęście były jeszcze domki 2,5 godziny jazdy od nas. Wyjechaliśmy w piątek późnym wieczorem, bo wcześniej miałam już coś zaplanowane na ten dzień. Dojechalismy chyba ok 1.00, do wyrka, a następnego dnia gotowi na aktywny wypoczynek. Park/las jest typowo przygotowany pod turystów. Coś jak Skorzęcin, tylko nastawione bardziej na sport niż nocne imprezy. Jest tam wszystko co tylko sobie wymyślicie. Wypożyczalnia rowerów (z siedzonkiem dla dziecka, z przyczepką dla dzieci, dla niepełnosprawnych, samochodziki zamiast wózków dla trochę starszych dzieci), kilka punktów gdzie znajduje się restauracja, bowling i miejsce na zabawę dla dzieci. Town square gdzie są restauracje, kawiarnia starbucks, mały supermarket, sklep z pamiątkami. Kryty i otwarty basen na który nie poszliśmy ponieważ przebywało tam chyba pół ośrodka. Jezioro z wypożyczalnią sprzętu i dość małą plażą, co mnie zdziwiło, bo wyobrażam sobie, że w sezonie letnim jest tam naprawdę dużo turystów. Są pięknie zrobione place zabaw dla dzieci. Mini golf, paintball, laser coś tam (chyba dla tych co boją sie iść na paintball), quady dla dzieci i dorosłych, strzelanie z łuku (u nas skończyło się siniakami), segway (czy to ma polską nazwę?), wspinaczka na ściance, tenis, tenis stołowy, badmington, piłka nożna dla dzieci, spa. Matulu, czego tam nie było…ozdabianie ciastek, malowanie obrazów, tańce…. A o reszcie nie mam nawet pewnie pojęcia. W każdym razie coś dla każdego 😉 Myślę, że nam się akurat udało trafić na taki okres przedwakacyjny (tutaj wakacje dopiero od 19lipca) i dlatego bylo miło i sympatycznie. Jednak coś mi się wydaje, że w sezonie ledwo można się tam ruszyć. Muszę się jeszcze do czegoś przyczepić. Po co komu betonowe drogi w lesie?

DSC_0064

DSC_0070

DSC_0073

DSC_0077

DSC_0088

DSC_0092

DSC_0099

DSC_0100

DSC_0107

DSC_0103

DSC_0112

DSC_0113

DSC_0131

DSC_0133

DSC_0136

DSC_0137

DSC_0156

DSC_0162

DSC_0188

DSC_0191

DSC_0205

DSC_0218

DSC_0244

DSC_0260

DSC_0243

DSC_0263

DSC_0277

DSC_00888

DSC_0287

DSC_0294

 

Lato w mieście

Razem z Aryanem z utęsknieniem wyczekujemy wakacji w Polsce.  Zostało nam już kilka tygodni, ale właśnie ta ostatnia prosta jest najgorsza. Nie chce mi sie już kompletnie chodzić do pracy, a jak widzę kolejne zdjęcia znajomych na plaży to czuję, że zaraz popadnę w depresję. Pocieszeniem jest jednak pogoda w Londynie. Nie pada, nie ma mgły (wcale jej u nas tak dużo nie ma!), za to mamy prawdziwe lato! Umówmy się, nie są to temperatury sięgające 30 stopni, ale 20+ jest idealne na lato w mieście. Nasze wolne dni przeważnie wygladają tak : śniadanie- park- obiad- park do wieczora- kolacja- mycie- spanie. Chyba, że moje dziecko miało niezły ubaw w piachu to zmienia się ostatnia wersja na: mycie- kolacja-spanie. Dzisiaj w drodze powrotnej już prawie zasypiał na hulajnodze (serio! bo ja go ciągnęłam) także u nas dzisiaj totalny dzień dziecka… i mamy 😉

DSC_0993

DSC_1000

DSC_1003

DSC_1004

DSC_1005

DSC_0999

DSC_1020

DSC_1025

DSC_0005-001

DSC_0012-001

DSC_0021-001

DSC_0030-001

DSC_0038-001

DSC_0041-001

 

 

Piknikowo

Nareszcie zawitało do nas lato! Niestety nasze ulubione jezioro jest 16 godzin jazdy stąd. Musimy poczekać jeszcze przynajmniej miesiąc. Na razie pocieszamy sie słodkim nicnierobieniem w parku. Specjalnie wybrałam ten z widokiem na pociągi. Moje dziecko jednak posiedziało chwilę, a potem stwierdziło, że plac zabaw to jest to!

DSC_0694

DSC_0699

DSC_0706

DSC_0710

DSC_0707

DSC_0719

DSC_0723

DSC_0728

DSC_0730

DSC_0734

DSC_0736

DSC_0744

DSC_0748

DSC_0749

 

 

Aryan ma na sobie:

1. Kapelusz – Mothercare

2. Bluzka – robota mamy

3. Spodenki – H&M

4. Buty- Crocs

London Transport Museum

Znajdujące  się w samym sercu Covent Garden Muzeum Transportu to raj dla chłopców! Na wejściu każde dziecko dostaje  kartę, na której odbija specjalne pieczątki (właściwie są to dziurki) w maszynach rozstawionych po całym muzeum. Wystawy znajdują się na trzech piętrach. Możemy obejrzeć między innymi “autobusy” z zaprzęgiem konnym,  podziemną kolej parową, tramwaje i autobusy używane po 1900, transport w czasie wojen, symulator! metra, z którego moje dziecko nie chciało wyjść, są też dwa autobusy, którymi można kierować. Pierwszy starego typu, z miejscami dla pasażerów, znajduje się na 3. poziomie. Aryan oczywiście udawał, że kieruje, a ja byłam pasażerem, który musi pokazać bilet i czekać na swój przystanek. Potem była zmiana! Drugi to nowy autobus (poziom 0), a właściwie tylko jego przód, czyli miejsce kierowcy. Na najniższym poziomie znajduje się mała kawiarnia, a przy niej kącik zabaw dla dzieci. Stół z drewnianą kolejką, 2 autobusy, łódź i taksówka. Wszystkie pojazdy maja kierownicę oraz ekran, na którym nagrana jest trasa, co pozwala dzieciom uwierzyć, że jadą naprawdę!

Ciężko było przekonać mojego syna, że to już naprawdę czas do domu i myślę, ze jeszcze wiele razy tam zawitamy.

Bilet na cały rok kosztuje £15, a dzieci i młodzież do lat 17  wchodzą za darmo!

Adres:

Covent Garden Piazza

Londyn

WC2E 7BB

Godziny otwarcia:

Poniedziałek – czwartek, sobota – niedziela 10.00 – 18.00

Piątek 11.00 – 18.00

IMAG4522

IMAG4528

IMG_20140504_124141

IMAG4536

IMAG4546

 

Czy widzicie te głośniki na zdjęciu poniżej? Można z nich usłyszeć rozmowy osób znajdujących się na tej makiecie. Osób na peronie, w autobusie z zaprzęgiem, kierowcy metra itd. Świetne!

 

IMAG4547

IMAG4552

IMAG4555

IMAG4542

IMAG4568

IMAG4570Zdjęcia nie są najlepsze jakościowo, ponieważ robione były telefonem. Przy następnej wizycie się poprawimy!

 

London ZOO

My Dzień Dziecka spędziliśmy w zoo. Była piękna pogoda więc ustaliliśmy, że to będzie najlepszy pomysł. Droga dość daleka, jednak stwierdziliśmy, że auto odpada, bo Aryan uwielbia metro i autobusy. Oczywiście nie obeszliśmy wszystkiego, bo naparawdę jest to wyprawa na cały dzień. Ominęliśmy goryle (niestety), lwy oraz pająki i inne paskudztwa. Najlepszą frajdę Aryan miał na mini farmie, Butterfly Paradise no i na wszelkich autkach automatach (“mama daj drobne pieniążki”). Na nieszczęście była tam także fontanna. Na nieszczęście, bo nie mieliśmy majtasów na zmianę, a jak tu dziecku odmówić takiej frajdy? Musiał się biedak przebrać w długie spodnie.
Wejście trochę kosztuje, ale warto!

DSC_0594

DSC_0598

DSC_0601

DSC_0603

DSC_0606

DSC_0607

DSC_0612

DSC_0684

DSC_0620

DSC_0628

DSC_0638

DSC_0644

DSC_06676

DSC_0672

DSC_0677

DSC_0678

DSC_0686

DSC_0689

wpid-imag4814.jpg

wpid-img_20140601_190043.jpg

DSC_0691