Story of my life

Rohan Reddy
4215, 50cm
Urodzony 27.03.2015 o 00:18

Mały jest taki punktualny, że przyszedł na świat dokładnie w terminie, zaraz po północy. Niestety nie wziął pod uwagę faktu, że mama musi dojechać do szpitala, więc przyszło nam  przywitać go w naszym domu. Oczywiście byliśmy na to kompletnie nie przygotowani, nikt nie spodziewał się tak szybkiego porodu. Srikanth dostawał instrukcje on pani z centrali do czasu aż przyjechały karetki. Nie było żadnych drastycznych, czy dech zapierających historii, zdążył jedynie…przygotować ręczniki 😉 Pomoc przyjechała szybko, ale i tak już na ostatnią chwilę. Jak już wszystko się uspokoiło zabrali nas do szpitala i po odpoczynku i wszystkich badaniach wypuścili nas do domu. Tak, tego samego dnia.
Jestem chyba ostatnią osobą, która miała by w planach poród domowy. Przez cały ten czas jedno trzymało mnie na duchu- niedługo pojadę do szpitala i dostanę epidural. W jakim ja byłam błędzie.

Ps. Jeśli planujecie poród w domu to nie mam żadnych mądrych rad. Wiem tylko,że trzeba się zaopatrzyć w dużo jednorazowych podkladów na łóżko.

image

image
image
image

image

image

image

image

image

image

image

Advertisements

Już jesteśmy!

Wszystko co dobre szybko się kończy. Nasze wakacje również.

Aryan bawił się szczególnie świetnie. Codziennie pomagał dziadkowi na podwórku. Ładowali piach na taczki, robili fundamenty pod płot, trzepali dywany i nie wiem nawet co oni tam jeszcze kombinowali w garażu 😉 Zaliczył wycieczki motorem (spokojnie, tylko po polnej drodze przy domu), “kierował” koparą, jeździł z dziadkiem po cement…takie tam męskie zajęcia. Mama za to mogła sobie dobrze wypocząć.

Na szczęście powrót nie był taki straszny na jaki się szykowałam. Myślałam, że bedzie deszczowo i zimno, a tu proszę, ciągle lato! Otworzyli nam w końcu nowy plac zabaw, jednak żeby zrobić tam zdjęcia trzeba się chyba wybrać o 9 rano.
Na razie wstawiam jedyne wakacyjne zdjęcia robione zanim padła nam bateria w aparacie 😉

DSC_0499

DSC_0534

DSC_0543

DSC_0562

DSC_0589

DSC_0604

DSC_0636

DSC_0655

Friends

Mój syn ma pierwszego przyjaciela! Takiego z prawdziwego zdarzenia.  Poznali się w przedszkolu i właściwie nie wiem czy tam się razem bawili, jednak  zostali zeswatani przez mamy. Aryan i Aarav – raz się kochają, potem kłócą i sobie dokuczają. Chodzą razem do parku, zapraszają się do domu (często kończy się na płaczu kiedy jedna z nas uświadamia im, że nie dzisiaj),  łobuzują i doprowadzają nas do szaleństwa (i mają przy tym niezły ubaw). Ostatnio w sklepie Aryan kupował cukierki na sztuki i sam stwierdził, że drugi jest dla Aarav’a. Taka urocza przyjaźń trzylatków 🙂

DSC_0310

DSC_0408

DSC_0432

DSC_0580

DSC_0597

DSC_0470

DSC_0501

wpid-img-20140706-wa0007.jpg

wpid-img-20140712-wa0010.jpg

DSC_0506